MIND

Poza strefą komfortu – czyli gdzie?

Temat związany z wychodzeniem poza strefą komfortu został już prawdopodobnie opisany na wszelkie możliwe sposoby i chyba większość z Was jest świadoma tego, że taka strefa istnieje i od czasu do czasu warto z  niej wychodzić.

Czym zatem jest strefa komfortu?

To takie bezpieczne, dobrze znane miejsce w którym czujemy się w dobrze. Wiąże się ona z rutyną, zwyczajami i powtarzalnością. Brzmi dobrze, prawda? Problem w tym, że strefa komfortu to również pewnego stan w którym nic się nie zmienia i nie możemy się rozwijać.

Po co w takim razie wychodzić ze strefy komfortu? Czy to rzeczywiście potrzebne?

Pamiętam wiele sytuacji w moim życiu, zaczynając od podstawówki, kiedy to musiałam opuścić strefę komfortu i zrobić coś nowego i przerażającego. Była to recytacja wierszyka na forum całej klasy, pokaz taneczny przed całą szkołą, pierwsza rozmowa o pracę w Londynie,  wystąpienie publiczne w przed kolegami z firmy zarówno w języku polskim i angielskim, prowadzenie zajęć fitness dla całej grupy wczasowiczów…. Każda z tych rzeczy to jeden, wielki STRES. Początkowo żadnego z tych doświadczeń nie wspominam jakoś wyjątkowo dobrze, choć wielokrotnie okazywało się, że później nie było tak źle i nawet były brawa. W głowie milion pytań, czy mi się uda, czy jestem wystarczająco dobra, czy nikt nie będzie się śmiał, co pomyślą inni. Oszaleć można!

Objawy: ścisk w żołądku, nogi z gumy, trzęsące się ręce, twarz blada jak ściana. Jedynym słowem, widać po mnie, kiedy jestem zestresowana.

Wiele razy zadawałam sobie pytanie, po co mi to? Ok, recytacja wierszyka była obowiązkowa, bo pani polonistka tego wymagała, ale wystąpienie publiczne czy rozmowa o pracę w Anglii, niekoniecznie. Sama chciałam jechać do UK, żeby podszkolić język, poznać nową kulturę, zarobić na studia. Nikt mnie do tego nie zmuszał. Nigdy nie zapomnę tego łamanego angielskiego, którym opowiadałam o swoich zainteresowaniach i planach na przyszłość. Cenne doświadczenie, które dało mi kopa do nauki języka, do walki o marzenia i plany. Po prostu to zrobiłam!

Idź przed siebie

To nic, że serce czasem wyskakuje z piersi, nieważne, że ręce pocą się jak szalone. Ważne, że idziemy do przodu. Małym kroczkiem przed siebie, każdego dnia przełamując rutynę i dodając coś nowego do naszej rzeczywistości.

Poza strefą komfortu oprócz dużej dawki adrenaliny, stresu i niepewności znajdziecie: nowe szanse, inspiracje, przyjaciół(!) oraz ludzi, którzy wpłyną na Wasze życie oraz niezapomniane doświadczenia dzięki, którym życie stanie się pełniejsze.

Niesamowite jest ten moment, kiedy uda się przełamać blokadę i nieśmiało spełnia się marzenia. To poczucie dumy z samego siebie, które warto zapamiętać i nosić zawsze przy sobie, bo wyzwania i szanse czekają na każdym kroku <3

A Ty kiedy ostatnio wyszedłeś ze swojej strefy komfortu?

Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o strefie komfortu oraz o tym jak wychodzenie z niej ma wpływ na nasze życie, polecam obejrzeć wystąpienie Yubing Zhang podczas jednej z konferencji TED: KLIK

5 thoughts on “Poza strefą komfortu – czyli gdzie?”

  1. Wychodzenie ze strefy komfortu jest bardzo ważne… Warto od czasu do czasu zrobić coś zupełnie dla nas nowego, przerażającego… i się z tym oswoić 🙂

  2. Swietny wpis! Sama uwielbiam wychodzic ze strefy komfortu – choc zawsze panicznie sie boje, ale ten dreszczyk mnie zawsze napedza do dzialania i wtedy czuje, ze zyje 🙂 Dalej mieszkasz w UK?

    1. Właśnie to uczucie jest niesamowite. Daje siłę i napędza do działania 🙂 Nie mieszkam już w UK, wróciłam do Polski. Jedne z lepszych wspomnień z Londynu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *